Marketing sportowy dla marek. Jak wykorzystać sportowców bez milionowego budżetu

Marketing Sportowy
Marketing B2B
5 min czytania
Błażej Dziuk

Marketing sportowy brzmi drogo, bo przez lata oglądaliśmy go głównie z perspektywy stadionu. Logo na koszulce. Naming rights. Wielki klub. Znany zawodnik. Wielki kontrakt. Tymczasem internet zmienił ekonomię tej kategorii: marka może dziś pracować ze sportem bez kupowania bandy LED przy boisku.

Tysiące sportowców prowadzą własne kanały, produkują content i budują społeczności wokół treningów, zawodów i codziennego życia. Dla marki oznacza to znacznie więcej punktów wejścia – od pojedynczego materiału UGC po wielomiesięczny program ambasadorski.

Marketing sportowy to nie tylko sponsoring

Sponsoring jest jedną z części marketingu sportowego, ale nie jedyną. Marka może kupić ekspozycję podczas wydarzenia, zostać partnerem zawodnika, zamówić content, uruchomić kampanię influencerską, pracować z ambasadorami albo wykorzystać sportowców jako twórców do własnych kanałów i reklam.

To ważna zmiana perspektywy. Zamiast pytać „kogo możemy sponsorować?”, można zapytać „jak sport może pomóc nam osiągnąć cel marketingowy?”.

Pięć sposobów wejścia marki w sport

ModelCo kupuje markaNajlepszy, gdy potrzebujesz
UGC / content sportowcaMateriały do kanałów markiContentu i kreacji reklamowych
Influencer marketingContent + dostęp do społecznościDystrybucji i zasięgu
Co-post + paid mediaTwórcę + kontrolowaną dystrybucjęContentu i przewidywalnego dotarcia
Ambasador markiDługoterminową relacjęPowtarzalności i skojarzenia
SponsoringPrawa, ekspozycję i powiązanie ze sportemSzerszego partnerstwa

Uwaga: to praktyczna mapa modeli przygotowana przez The Champions, a nie tabela stawek ani klasyfikacja branżowa. Poszczególne modele mogą się ze sobą łączyć.

1. Zacznij od contentu, nie od sponsoringu

Dla wielu marek najłatwiejszym pierwszym krokiem jest zamówienie materiałów od sportowców. Produkt pojawia się w realnym środowisku: na treningu, bieżni, rowerze, korcie, siłowni czy podczas regeneracji. Marka dostaje materiał, który może wykorzystać w social media, na stronie lub – jeśli umowa to obejmuje – w reklamach.

Sportowiec nie musi mieć przy tym ogromnego profilu. Jeśli kupujesz przede wszystkim produkcję, jego umiejętność stworzenia dobrego materiału może być ważniejsza niż liczba followersów. Więcej o tej różnicy piszemy w tekście UGC creator czy sportowiec?.

2. Mikro- i nanosportowcy zmieniają próg wejścia

Marka nie musi zaczynać od najbardziej znanych nazwisk. Mniejsi sportowcy mogą dać dostęp do konkretnych dyscyplin, miast i społeczności, a kampania może obejmować kilka lub kilkanaście osób zamiast jednego dużego konta.

Nie oznacza to automatycznie, że „mniejszy = lepszy”. Oznacza natomiast, że marketer ma więcej możliwości budowania portfolio twórców. Temat rozwijamy w artykule o mikroinfluencerach sportowych.

3. Paid media wyrównuje boisko

Jednym z najciekawszych modeli jest połączenie contentu sportowca z budżetem mediowym marki. Materiał może zostać opublikowany wspólnie, a następnie dodatkowo promowany. Dzięki temu marka nie musi kupować ogromnego organicznego zasięgu razem z twórcą – może kupić właściwego człowieka i właściwy content, a skalę dołożyć osobno.

Dla mniejszych sportowców to szansa na dodatkową ekspozycję. Dla marki – większa kontrola nad tym, ile osób zobaczy kampanię. Trzeba tylko pamiętać, że wykorzystanie materiału i wizerunku w paid media powinno być jasno ustalone i wycenione.

4. Budżet można rozłożyć na ludzi, content i media

Klasyczny błąd to wydanie niemal całego budżetu na nazwisko, a potem oczekiwanie, że jedna publikacja zrobi resztę. Przy mniejszym budżecie często ciekawsze jest rozdzielenie środków na trzy koszyki: twórców, produkcję/content oraz płatną dystrybucję.

Nie ma jednej idealnej proporcji – zależy od celu kampanii. Jeżeli content ma później pracować przez kilka miesięcy w reklamach, prawa do jego wykorzystania mogą być ważniejsze niż jednorazowy organiczny zasięg. Jeśli potrzebujesz głównie dotarcia do społeczności sportowca, proporcja będzie odwrotna.

5. Sportowiec nie musi reklamować wyłącznie produktów sportowych

Sport daje markom więcej niż kontekst treningowy. Sportowcy podróżują, korzystają z technologii, finansów, samochodów, usług medycznych, jedzenia, kosmetyków i produktów codziennego użytku. Najważniejsze jest znalezienie wiarygodnego punktu styku między produktem a życiem konkretnej osoby.

Czasem będzie nim wydolność. Czasem regeneracja. Czasem logistyka podróży na zawody. A czasem po prostu fakt, że sportowiec jest człowiekiem z interesującą historią i społecznością.

6. Z pojedynczej kampanii może powstać ambasador

Nie trzeba od razu podpisywać rocznej umowy. Kampania z kilkoma sportowcami może być pierwszym etapem selekcji. Marka obserwuje jakość contentu, komunikację, reakcję społeczności i wyniki, a najlepszym osobom proponuje kolejne działania.

W ten sposób program ambasadorski powstaje z realnej współpracy. Jeśli jesteś już na tym etapie, zobacz jak zbudować program ambasadorski marki oraz kiedy wybrać ambasadora zamiast jednorazowej współpracy.

7. Ile to kosztuje?

Odpowiedź zależy od tego, co kupujesz. Sama publikacja, produkcja contentu, prawa do reklamy, wyłączność i ambasadorstwo mają inną wartość. Polski rynek ma bardzo szerokie widełki – od barteru i niewielkich współprac z nano twórcami po dziesiątki tysięcy złotych przy dużych profilach i rozbudowanych świadczeniach.

Zamiast przepisywać tabelę tutaj, zebraliśmy benchmarki i źródła w osobnym materiale: ile kosztuje współpraca z influencerem w Polsce.

8. Mały budżet wymaga lepszego wyboru, nie mniejszego pomysłu

Przy milionowym budżecie można kupić rozpoznawalność. Przy mniejszym trzeba kupić dopasowanie. To oznacza więcej pracy przy selekcji, ale też otwiera rynek sportowców, którzy jeszcze nie są oczywistymi nazwiskami dla każdej agencji.

W naszej bazie sportowców The Champions można szukać zawodników według dyscypliny i parametrów profilu, zamiast zaczynać od listy kilku najbardziej znanych nazwisk.

Marketing sportowy zaczyna się dużo wcześniej niż sponsoring

Marka nie potrzebuje stadionu, żeby wejść w sport. Może zacząć od jednej dobrej historii i jednego sportowca. Potem dołożyć kilku kolejnych, paid media, serię materiałów, afiliację albo długoterminowe ambasadorstwo.

Milionowy kontrakt jest jednym z końców skali. Nie jest biletem wstępu.

skontaktuj się
z nami

skontaktuj się
z nami

Thank you! Your submission has been received!
Oops! Something went wrong while submitting the form.